Dodano: 2009-12-12 01:32
Moje plany na życie zawsze trafia szlag, a więc niczego nie planuje...
Taki żart ze strony losu. Kiepski, ale cóż...
Kiedy brak planów, brak też celów. No chyba...
Coś mogę sobie postanowić, ale to znów wola losu...
Nikt mi nie wmówi, że wystarczy chcieć, sama wola to za mało. W życiu albo się układa, albo nie.
Zawsze jest tak, iż zdarzenia układają się w jakąś całość, niczym puzzle. Coś jest następstwem czegoś i tak tworzy się historia. I każdy element do siebie pasuje, choć pozornie może się wydawać, że nie.
Nie ma przypadków, każde wydarzenie ma znaczenie, ma cel. To jak nitki składające się na materiał w ubraniu. Rozerwie się jedna i materiał zaczyna się przecierać, tworzy się dziura.
Dlatego też w życiu każde zdarzenie nakłada się na kolejne i tak układa się nam życiorys...
Niezależnie od tego co robimy... Bo nie raz jest tak, że uparcie czegoś unikamy a to i tak do nas wraca jak bumerang. Przykład: Unikamy kolegi któremu jesteśmy winni pieniądze (przysługę, czy coś) ale jakoś dziwnym trafem spotykamy go za każdym razem kiedy wychodzimy z mieszkania, z pracy, czy jak jesteśmy na mieście.
Albo odwrotnie - szukamy czegoś i jak na złość nie możemy znaleźć. Chcemy coś załatwić ale nie możemy tj prosty przykład, że specjalnie bierzemy w pracy godzinę wolnego płaszcząc się przed szefem, bo musimy iść do urzędu. Szef się zgadza, idziemy z ulgą do urzędu, a tam kartka że dziś nieczynne z powodu awarii sprzętu.
Co wtedy myślimy? Siła wyższa? Przypadek? Pech?
Nie ma czegoś takiego jak pech, czy przypadek. Jest tylko z góry zaplanowane życie - łatwe albo z "przejściami".
A czy to jest kwestia Boga, bogów czy też genów (wszystko zostaje w rodzinie), to już kwestia sporna...
Dodano: 2009-12-12 15:33
Ciężko sprecyzować sobie sobie jakiś cel na całe życie, zbyt gwałtownie ono przebiega i czasem sytuacja zmienia się o 180%, znajdujemy się w zupełnie nowych warunkach i musimy działać wbrew sobie, czasem wszystkie dotychczasowe założenia biorą w łeb.
Myślę że dobrym celem w życiu jest bycie szczęśliwym, ale też odpowiedzialnym za innych, jeśli będziemy żyć nie tylko dla siebie ale też dla innych ludzi to co oddamy wróci do nas, to jest bogactwo dla którego warto żyć. Oczywiście każdy mam jakąś swoją definicję szczęścia, które powinien realizować.
8)
Dodano: 2009-12-12 16:04
Spxinxia, to o czym mówisz to jakaś złośliwość rzeczy martwych. Ja tak miałam cały dzień. Począwszy od wieczora, kiedy nocując u znajomego, bo skończyliśmy oglądać film (debilny zresztą) o 4 nad ranem - licząc na to, że będzie rano wstawał na zajęcia - zaspałam na własne. Tego samego dnia odwołałam spotkanie z koleżankami, bo miałam ochotę przejrzeć notatki na zaległe ćwiczenia, które musiałam odrobić. Kiedy próbowałam je odrobić, pierwsze oczywiste, banalne pytanie wywołało w mojej głowie całkowitą pustkę, więc zostałam wyproszona, choć doskonale znałam odpowiedź - tyle, że w danym momencie nie potrafiłam jej przekazać. Potem podłamana poszłam do znajomego, pokłóciliśmy się, a wypożyczone książki na których odbiór straciłam niemal cały dzień - okazały się mieć złe sygnatury, więc mi ich nie wypożyczono. Nie pojechałam na weekend do domu, bo na zaliczenie czekałam 4 godziny. Na tym nie koniec. Zmarnowałam mnóstwo czasu, nie zrobiłam nic, a teraz nie mam się gdzie podziać, bo znajomi pojechali do domu, a moi współlokatorzy robią jakąś imprezę (o której właśnie się dowiedziałam - i to przypadkowo) ze swoimi znajomymi, a ja nie mam na nią najmniejszej ochoty. I podejrzewam, że mieszkanie będzie wyglądało jak przed sprzątaniem, na co poświęciłam 3 godziny, bo było w kiepskim stanie. I nie wiem, gdzie się podzieję. Facet, z którym zresztą wczoraj zerwałam, też jest w domu. Nie mam na tym forum ani połowy znajomego u którego mogłabym się przechować na wieczór, a moi ze studiów jak jeden mąż pojechali do rodzinek. A ja żałuję, że nie zrobiłam tego samego.
A wracając do celów - chce wypracować w sobie więcej samodyscypliny i asertywności.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-12-12 16:13
Rzeczywiście hardcore, 8)
To ja Ci powiem tak: jestem maniakiem sztuk walki, od początku szkoły średniej trenowałem kung Fu, potem był kickboxing, niestety musiałem przerwać treningi na jakieś 4 lata (życie, mieszkanie, praca itd...), teraz gdy udało mi się ustatkować, wróciłem do treningu i po 3 miesiącach ćwiczeń zerwałem achillesa, siedzę od kilku dni w gibsie (pewnie z 2 miesiące to potrwa), na dodatek grozi mi zabieg, co jeszcze nie jest pewne. Myślę że po rehabilitacji będę musiał poszukać innego rodzaju treningu, a moja żonka dostaje rozstroju nerwowego. I ZAPLANUJ COŚ, MIEJ CEL... ale co tam, aby do przodu... :wink:
Dodano: 2009-12-12 16:22
Właśnie, byle do przodu. Ostatnio tylko chodzę i narzekam. Pierniczę, idę na piwo. Znalazłam jedną znajomą, która się ostała w Krakowie. Więcej dystansu do siebie, mniej do innych i do świata.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-12-12 19:33
Wyrazy współczucia dla poszkodowanych przez los. Chociaż mnie osobiście stwierdzenie "byle do przodu" przestaje bawić.
Życia nie da się zaplanować, bo i tak zawsze wyjdzie inaczej. A trudne decyzje najlepiej podejmuje się z przymusu.
Dodano: 2009-12-12 23:07
A czy ja mówię, że bawi mnie to wyrażenie?
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-12-13 13:26
Nie, ale wyczuwam jakiś sarkazm. A może jestem przeczulona.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-12-13 17:53
Zaręczam, że w moim poście NIE BYŁO przytyku absolutnie do nikogo, ani też żadnego sarkazmu. Napisałam, że osobiście przejechałam się na felernym powiedzonku i tyle.
Dodano: 2009-12-13 18:04
W porządku, mylnie odczytałam twoją intencję. To w końcu tylko ciągi literek.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-12-14 10:49
postawić dom, mieć syna i zasadzić drzewo... 
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2009-12-14 13:14
Przeżyć jak najwięcej chwil pozytywnie zakręconych i mieć co wspominać
Prawda jest córą czasu poczętą w przypadkowym i krótkotrwałym romansie ze zbiegiem okoliczności.
Dodano: 2009-12-14 15:07
Dodano: 2009-12-14 17:42
| sphinxia napisał(a): |
[quote:ef32de39ec="Benjamin_Breeg"]postawić dom, mieć syna i zasadzić drzewo... ![]() |
OMFG :lol:[/quote:ef32de39ec]
czy coś jest z nimi (moimi celami) nie tak?
dom; dla mnie synonim ciepła rodzinnego, jakie chciałbym stworzyć swoim najbliższym i sobie. Dom, w którym najdroższe mi osoby będą się czuły szczęśliwe i bezpieczne...
syn/córka; w tym przypadku zdrowe i szczęśliwe dziecko, dla którego chciałbym być tak dobrym ojcem, o jakim zawsze marzyłem, a którego nigdy nie miałem
drzewo... jak drzewo :)
hmmm, może jakiś trwały ślad, który inni będą pielęgnowali gdy mnie już nie będzie...
a ponadTO, być szczęśliwym, cieszyć się każdą chwilą jakby to miała być chwila ostatnia, kochać i być kochanym, móc się codziennie kłaść obok Osoby którą kocham i budzić się przy Niej, wspólnie się zestarzeć...
wybacz, ale ponad 30-sto letni mężczyzna nie będzie myślał o zostaniu strażakiem :D
ale to wszystko się fajnie pisze, a na końcu i tak jest... życie
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2009-12-14 18:25
Benjamin_Breeg :arrow: ale żeby mieć potomka to trza najpierw "zasadzić drzewo" 8)
Albo lepiej "drzewem" :lol:
Takie stereotypowe masz podejście.
Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.
Dodano: 2009-12-14 18:35
| thistle89 napisał(a): |
| Benjamin_Breeg :arrow: ale żeby mieć potomka to trza najpierw "zasadzić drzewo" 8)
Albo lepiej "drzewem" :lol: |
sadzę, sadzę i mam nadzieję że kiedyś tak dobrze zasadzę korzeń, że dojdzie aż do samego wnętrza...
ale cóż; jeszcze nie pora, jeszcze nie czas...
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2009-12-14 18:47
Plan na najbliższe pół roku: napisać pracę licencjacką i ją obronić.
Muminki Cię widzą, Muminki Cię śledzą, Muminki Cię dorwą, zabiją i zjedzą
Dodano: 2009-12-14 18:50
Jak już jestesmy w temacie studiów, to moim aktualnym celem jest je skończyć. Potem praca w zawodzie. A po drodze wiele małych celów
Dodano: 2009-12-15 03:11
| Azazella napisał(a): |
| Jak już jestesmy w temacie studiów, to moim aktualnym celem jest je skończyć. Potem praca w zawodzie. A po drodze wiele małych celów |
Ja tymczasem mam mniejsze ambicje - póki co nie odpaść w pierwszej sesji. A tak ogólnie, to zmobilizować się do pracy, odpocząć mentalnie, oczyścić umysł.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-12-15 12:52
| Benjamin_Breeg napisał(a): |
[quote:3967ac81c4="sphinxia"][quote:3967ac81c4="Benjamin_Breeg"]postawić dom, mieć syna i zasadzić drzewo... ![]() |
OMFG :lol:[/quote:3967ac81c4]
czy coś jest z nimi (moimi celami) nie tak?
dom; dla mnie synonim ciepła rodzinnego, jakie chciałbym stworzyć swoim najbliższym i sobie. Dom, w którym najdroższe mi osoby będą się czuły szczęśliwe i bezpieczne...
syn/córka; w tym przypadku zdrowe i szczęśliwe dziecko, dla którego chciałbym być tak dobrym ojcem, o jakim zawsze marzyłem, a którego nigdy nie miałem
drzewo... jak drzewo :)
hmmm, może jakiś trwały ślad, który inni będą pielęgnowali gdy mnie już nie będzie...
a ponadTO, być szczęśliwym, cieszyć się każdą chwilą jakby to miała być chwila ostatnia, kochać i być kochanym, móc się codziennie kłaść obok Osoby którą kocham i budzić się przy Niej, wspólnie się zestarzeć...
wybacz, ale ponad 30-sto letni mężczyzna nie będzie myślał o zostaniu strażakiem :D
ale to wszystko się fajnie pisze, a na końcu i tak jest... życie[/quote:3967ac81c4]
No jak to rozpisałeś, to od razu inaczej się patrzy
W pierwszym momencie po prostu zobaczyłam głupi stereotyp, ale jak wyjaśniłeś o co Ci chodziło, to już bardziej przekonywująco wygląda.
Dodano: 2009-12-15 13:40
| Benjamin_Breeg napisał(a): |
| sadzę, sadzę i mam nadzieję że kiedyś tak dobrze zasadzę korzeń, że dojdzie aż do samego wnętrza... |
Miałem ciekawe skojarzenie :wink: :lol:
.
Dodano: 2009-12-15 14:20
| Harlequin napisał(a): |
|
Miałem ciekawe skojarzenie :wink: :lol: |
i myślę, że prawidłowe...
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2009-12-15 17:51
To wobec tego może zamienię się w ziemię i przysłużę narodowi? 
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi